Przelom.pl

W śmieciowym mateczniku

  • Data dodania artykułu: 10.08.2012, 11:08, wyświetleń: 4098

 

Wielkimi krokami zbliża się termin wprowadzenia z życie nowego prawa śmieciowego. Tymczasem nie znamy odpowiedzi na żadne właściwie pytanie związane z nowym podatkiem, zasadami jego naliczania, ani trybem rozwiązywania dotychczasowych umów z odbiorcami śmieci.

Wielkimi krokami zbliża się termin wprowadzenia z życie nowego prawa śmieciowego. Tymczasem nie znamy odpowiedzi na żadne właściwie pytanie związane z nowym podatkiem, zasadami jego naliczania, ani trybem rozwiązywania dotychczasowych umów z odbiorcami śmieci.

Zawsze wydawało mi się, że wprowadzanie w życie ustawy śmieciowej, której współautorem jest poseł Tadeusz Arkit, przebiegać będzie u nas szybko i modelowo. Ekspert pod ręką, można się w każdej chwili poradzić i pracować intensywnie. I wydawało mi się jeszcze, że związek komunalny przez Arkita właściwie stworzony i zaprawiony w boju, gdy budowano składowisko odpadów w Balinie, będzie liderem we wdrażaniu nowego prawa, bo wszyscy wiemy, że ustawa śmieciowa przedłużyła mu życie gdy ocierał się o bezużyteczność. Okazuje się jednak, że wobec nowego wyzwania, zamiast być liderem, związek ugrzęzł w procedurach (statut, przydział stanowisk w zarządzie), nie nadążając w kwestii śmieci za prężniejszymi samorządami, choćby tym zza miedzy, jaworznickim.

Nic się nie dzieje w zakresie edukacji ekologicznej, która przy okazji wprowadzania podatku śmieciowego jest niezbędna choćby dlatego, że zanim wyciągnie się mieszkańcom z kieszeni 10 czy 14 zł miesięcznie za odbiór śmieci, trzeba im wbić do głowy np. pożytki płynące z segregacji u źródła. Wtedy zapłacą mniej. Przykład zawirowań wokół tematu budowy spalarni odpadów w Chrzanowie uczy, że chcąc zminimalizować protesty społeczne, edukować trzeba w odpowiednim czasie.

Śmieciowy związek Chrzanowa, Trzebini i Libiąża ma 21-letnie doświadczenie w gospodarce komunalnej (w gospodarce odpadami już 16-letnie). Sądziłam, że do współpracy wynikającej z nowej ustawy uda mu się zaprosić inne gminy walczące z tematem samodzielnie (Alwernia, Babice, Chełmek, Krzeszowice). Ale chyba o to specjalnie nie zabiegał.

Zagadką jest, jak w nowej śmieciowej rzeczywistości odnajdzie się Trzebinia, która ma własne składowisko odpadów i jako jedyna w związku własny zakład komunalny. Trzebinia musi się dostosować do ustawowych wymogów związanych z koniecznością ogłoszenia przetargu dla firm wywożących odpady. Z jednej strony ze związkiem jej po drodze, ale co się stanie, gdy przetarg wygra jakaś "obca" firma?

Na razie decydenci są na wakacjach. Jesienią będą musieli działać bardzo szybko, bo gonią terminy. Jak zwykle. Jak wszędzie. A wydawało się, że to do nas będą jeździć samorządowe wycieczki, szukając rozwiązań starannie przemyślanych i modelowych, bo wiedzę tu mamy z pierwszej ręki.

 

Komentarze: Brak komentarzy do tego artykułu.