Przelom.pl

Autobusem do Krakowa?

  • Data dodania artykułu: 30.07.2010, 18:58, wyświetleń: 3502

Z zainteresowaniem śledzę wynik sondy na stronie głównej "Przełomu". Jasno z niej wynika, że niewielu naszych Czytelników korzysta już z autobusu linii K jeżdżącego do stolicy województwa.

W ubiegłym tygodniu jechałam za tym autobusem do samego ronda Ofiar Katynia. Z Chrzanowa do Trzebini przyjechały w nim cztery osoby. Wsiadło osiem.  W Krzeszowicach   wysiadło sześć, wsiadło sześć osób. W Zabierzowie starciłam autobus z pola widzenia. Na rondzie Ofiar Katynia  naliczyłam w środku pięć osób. Zastrzegam, że było to po południu, ale zastanawiam się, czy dla tych kilku osób warto jeszcze organizować publiczny transport do Krakowa za duze pieniądze, zwłaszcza, że podróż autobusem w godzinach szczytu, w trakcie remontu ronda, to nonsens, chyba, że ktoś nie jedzie tam na umówioną godzinę. Przypuszczam, że gdy rozpocznie się rok akademicki, pasażerów nie przybędzie, bo szybciej i wygodniej podróżuje się teraz do Krakowa pociągiem. A po wprowadzeniu III strefy nie jest też drogo.

Nie wiem, ile obecnie ZK KM Chrzanów dopłaca do linii K. Przed ograniczeniem liczby kursów mowa była o milionie złotych rocznie. I choć nie jestem specjalistką od transportu publicznego, myślę sobie, że "związkowcy" z ZK KM-u powinni się teraz skupić nad ulepszeniem dojazdu do dworców kolejowych.  Połączenia kolejowe niewątpliwie są przyszłością, choć pewnie lobby autobusowe  może jeszcze oponować.

 

Komentarze:

lucas

Data dodania: 21.08.2010, 10:49

Gdyby pani wiedziała jak pasażerowie K nadają na panią po tym tekście, który ukazał się w przełomie ... ;)

stary

Data dodania: 20.08.2010, 22:15

Kilka lat temu – jeżeli pamięć mnie nie myli – reporterzy „Przełomu” jechali jednym z kursów porannych K, wśród ludzi stłoczonych jak sardynki w puszce. Myślę, że gdyby wtedy ZKKM zadbał o wygodę pasażerów (więcej kursów, lepsze i większe autobusy) to nie miałby teraz na trasie "krakowskiej" tak dużej konkurencji busów – po prostu by się nie pojawiła – i jego autobusy nie świeciłyby dzisiaj pustkami. Swoją drogą: dziwne jest, że ZKKM traci milion złotych rocznie na trasie, gdzie inni zarabiają (nie posądzam busiarzy o działalność charytatywną). Dziwne jest, że otrzymując dopłaty od gmin wozi ludzi drożej niż prywatni przewoźnicy (wiem, niektóre linie są deficytowe, a trzeba je utrzymywać. Ale porównajmy: bilet autobusowy, kupiony u kierowcy, na trasie Chrzanów – Trzebinia to wydatek 2,80 zł, przejazd busem – 1,50. Różnica w cenie jest prawie dwukrotna, a „prywaciarz” ma jeszcze z tego 1,50 zł zysk). Dziwne jest, że nie reaguje na doniesienia, że „zaginęły” mu gdzieś dwie „trzystapiętnastki” (i tu wychodzi przewaga kolei: oni zawsze wiedzą, gdzie są ich pociągi i o ile się spóźnią;)). Bardzo dziwne są też czasami rozkłady jazdy, ale to już zupełnie inny temat. Najdziwniejsze jednak jest to, kolej, którą zawsze miałem za nieruchawego molocha, odpornego na wszelkie zmiany, potrafi zawalczyć o pasażera (bilety „w dobrej cenie” lub strefowe), podczas gdy ZKKM, podlegający miejscowej „społecznej kontroli” nic w tym kierunku nie robi. Wychodzi na to, że bardziej opłaca mu się wozić powietrze niż ludzi. W końcu gminy i tak pokryją jego straty ….

lucas

Data dodania: 05.08.2010, 08:26

Aby zmieniło się coś na lepsze najpierw trzeba zatrudnić fachowców znających się na rzeczy i umiejących dostrzec potrzeby ludzi. Może model jaworznicki lepiej się sprawdza, a może to po prostu kwestia ludzi, którzy zarządzają, a nie samego modelu? My nic nie zmienimy. Wszyscy narzekają na komunikację, a burmistrzowie pozostają na to ślepi i wmawiają nam, że jest idealnie. Polityka burmistrza Trzebini to struganie głupka przed społeczeństwem i za wszelką cenę bronienie swojego człowieka.

Alicja Molenda

Data dodania: 04.08.2010, 17:09

Spieszę z wyjaśnieniem, że nie zamierzałam i nie zmierzam zabierać się osobiście za reformowanie komunikacji miejskiej. Zastrzegłam też, że własne "badanie" dotyczące linii K zrobiłam raz i to o niereprezentatywnej porze. Nota bene w sposób niezamierzony. Doskonale też wiem, że na tym forum są osoby, które na temat K wiedzą znacznie więcej ode mnie, bo tym autobusem często podróżują. Ciekawi mnie zatem czy macie Państwo jakieś konkretne wnioski dotyczące przyszłości tej linii, pomysły na lepsze zorganizowanie komunikacji międzygminnej, poza incydentalnymi obserwacjami zjawisk patologicznych. Oczywiście, że wszystkim tym powinien się zająć związek. Za to płacimy jego członkom. Tylko czy jest on w ogóle potrzebny? Czy są może nowocześniejsze, bardziej efektywne sposoby zarządzania komunikacją miejską? Już w kwestii taboru widać, że model jaworznicki bardziej się sprawdza, bo pozwala na aplikowanie o dotacje do zakupu nowych autobusów. Jest bogatszy o nowoczesne rozwiązania w stylu Karty miejskiej. Na koniec chciałabym tylko zwrócić państwa uwagę na fakt, że w ZK KM zasiadają osoby przypadkowe, delegowane przez burmistrzów. Bynajmniej nie są to eksperci w zakresie komunikacji, tylko wasi reprezentanci-radni różnych profesji. Czego możemy się po nich spodziewać? Odpowiadając wcześniej Raptorowi zasugerowałam nieco dwuznacznie, aby państwo bez kompleksów skorzystali z szansy współuczestniczenia w komunikacyjnym procesie decyzyjnym. Najlepiej włączając się w niego osobiście. Jeśli tego nie zrobicie, pozostanie wam wieczne narzekanie i bicie piany.

lucas

Data dodania: 04.08.2010, 09:13

Pani Alicji, do zarządzania ZKKM nadaje się każdy z nas, gdyż mamy podobną wiedzę o zarządzaniu komunikacją miejską jak ludzie obecnie tam zasiadający - czyli ZNIKOMA. Ciepła posadka nie wymagająca myślenia ani odpowiedzialności, za którą dostaje się sporo kasy, nieprawdaż? Jedyne prawdziwe badania ruchu, które był robione prowadzone były przez prywatną firmę na zlecenie Chrzanowa i na linii K prowadzone były osobiście przez Transgór, a czy nie ZKKM powinien się zajmować takimi rzeczami? Czy nie oni odpowiedzialni są za optymalizacje kursów i dostosowywanie ich do zmieniających się warunków? Pani wysunęła wnioski jadąc jeden raz za autobusem, ja, Raprtor i wielu innych od lat jeździ K i doskonale widzimy co się dzieje. Widzimy, że nagłe zawieszanie kursów, brak informacji lub zła informacja oraz nie aktualizowanie rozkładów jazdy było celowym działanie, żeby pozbyć się ludzi. Tak Pani zdaniem ma działać ZKKM? W Jaworznie jeśli zmieniają rozkład jazdy to wywieszane są na przystankach miesiąc wcześniej duże plakaty, aby każdy mógł się wcześniej dowiedzieć. Wiszą zawsze aktualne rozkłady. A u nas co? 90% pasażerów narzeka na ZKKM, a burmistrz Trzebini wmawia sobie, że wszystko jest ok, a Głwoacz jest idealnym prezesem... Jakiś cyrk.Jeśli chce pani szukać patologii to proszę zobaczyć jak kursują autobusy po naszym powiecie, często rozkład jazdy nie jest adekwatny do potrzeb, koło największych zakładów przemysłowych autobusy zatrzymują się tak, że pracownicy nie są w stanie na nie zdążyć i czekają po 20-30 minut na następny, ze szkołami podobnie. Najprostszy przykład to autobus 309 wyjeżdżający z pod elektrowni o 13:48 i 13:53. Drugi jeździ prawie zawsze pusty, pracownicy elektrowni kończący prace o 14 czekają 30 minut na następny autobus. Te dwa autobusy są o 14:05 i 14:10 na Wodnej (praktycznie przyjeżdżają jednocześnie lub z 3 minutowym odstępem). I znów pracownicy Trzebionki i firm działających w pobliżu nie mogą zdążyć na autobus bo mają kawałek do przejścia. Taki stan rzeczy jest od lat, dużo pracowników elektrowni i Trzebionki pracuje od 6.00 i dla największych zakładów przemysłowych nie można było dostosować rozkładu autobusów?

raptor

Data dodania: 03.08.2010, 20:21

Jeżeli by mi zaproponowali jakieś stanowisko to dlaczego nie, niezła kasa za siedzenie na tyłku ... ;) Tylko musiał bym sobie przypomnieć parę rzeczy ze studiów które by mi się mogły przydać ( metody optymalizacji ) i pogodzić to z uczelnią, pracą. Jak sama Pani mówi są tam takie osoby jak ja czy Pani, ale znając siebie gorzej na pewno by nie było bo bym się starał coś zmienić. Co do tego że Pani się nie zna to można się domyślić, ale wyciąganie takich drastycznych wniosków na podstawie jednego "badania" i sondy ( pytanie ilu z pasażerów K regularnie odwiedza stronę przełomu ... ) mogło by wskazywać że może jednak myśli Pani że się zna. Ja na pewno lepiej "znam" ten autobus niż Pani bo jeżdżę nim od ponad 5 lat i widzę jakie zmiany są przeprowadzani, w jakim kierunku one idą ( całkowitego zniechęcania pasażerów ). Wiem kiedy można się spodziewać większego, a kiedy mniejszej ilości osób. Podczas tych 5 lat widziałem jedno poważne badanie !! I to nie zrobił ZKKG tylko sam Transgór. Wtedy były pytania gdzie i na podstawie jakiego biletu się udaje. A nie że babka sobie siedzi na jednym z ostatnich krzeseł, prześpi pół drogi albo przegada przez komórkę i zapisze podczas całej jazdy 2-3 razy ( nawet nie wiem czy zapisała coś odnośnie ilości pasażerów ) Świat idzie do przodu, a tak newralgiczną dziedziną jak komunikacja kieruje górnik !! który poza kontaktami nie ma żadnych kwalifikacji. On myśli że jak ograniczy ilość kursów to zmniejszy straty ... Komunikacja i górnictwo to zupełnie 2 różne dziedziny dlatego myślę iż pora na zmiany. Choć znając to całe "kolesiostwo" z naszego regionu żadnych zmian nie będzie.

Alicja Molenda

Data dodania: 03.08.2010, 10:49

Raptorze, kto pana zdaniem, w ogóle się na komunikacji zna? Z wypowiedzi wynika, że nikt poza panem. Skoro tak, to zachęcam do pracy w ZK KM. Ja oczywiście nie jestem ekspertem w zakresie komunikacji, ale jestem dziennikarzem i jako "osoba prowadząca gazetę", stawiam pytania dostrzegając problem. Dodam, że lokalni decydenci w kwestiach publicznego transportu to tacy sami ludzie jak pan czy ja. Nie ma tam inżynierów specjalistów od autobusów. Są górnicy, prawnicy, ekonomiści, ale i ludzie z wykształceniem średnim itp. Zatem, bez kompleksów proszę.

raptor

Data dodania: 01.08.2010, 21:51

Podsumowując, niech się Pani zajmuje tym w czym jest Pani dobra, czyli prowadzeniem gazety. Komunikacje i wyciąganie wniosków czy jakiś autobus jest potrzebny czy niech Pani pozostawi tym co się na tym znają bo Pani jak widać o tym nie ma pojęcia. Chociaż nie wiem czy ktokolwiek w ZKKG ma pojęcie o prowadzeniu komunikacji miejskiej z prezesem na czele, ale to inna bajka :)

K T O S

Data dodania: 01.08.2010, 10:53

tego typu opis autorki jest bardzo tendencyjny, prowadzenie badań natężenia pasażerów czy to w pociągu, busie czy we wspomnianym K powinno być prowadzone w różnych okresach czasu, tymczasem jedna jazda z autobusem i wyrok gotowy? nie dziś wiadomo że jak chce się zlikwidować jakąś linię autobusową czy pociągową to wystarczy popsuć ofertę a ilość pasażerów się zmniejszy przykłady przesiadek z J, S są bardzo dobre już niedługo całą komunikację z Katowicami i Sosnowcem przejmą busy bo lokalny samorząd chce się pozbyć problemu nie jestem przeciwko busom bo bardzo dobrze uzupełniają komunikację miejską czy kolejową. Jednak gdy zostaje monopol busowy wtedy zaczynają się problemy dla pasażerów z cenami, kursami, miejscem w busie itd. Przytoczę wypowiedź panów z ZKKM którzy twierdzą że pociągi wspólnie z busiarzami odebrały im pasażerów linii K. TO przepraszam bardzo za co pracownicy ZKKM biorą pieniądze?! Przecież to kpina w biały dzień! Zwalać winę za swoją nieudolność na konkurencję?!

raptor

Data dodania: 31.07.2010, 22:12

Jak Pani dobrze zauważyła liczba osób w czasie roku akademickiego nie zwiększy się w godzinach popołudniowych bo mało kto ma zajęcia które się wtedy zaczynają. Co do szybkości i wygody pociągów to też można polemizować. Pytanie ile osób mieszka w pobliżu dworców PKP, a ile ma bliżej do przystanków K. Jeżeli ktoś musi dojechać na dworzec i później czekać na pociąg ( np. Ja ) to myślę że wybierze jednak K. Jeżeli by wpadli znów na pomysł likwidacji K ( co może się zdarzyć po wyborach, bo w końcu kto będzie się narażał przed ... ) to na pewno nie wybiorę pociągów tylko busa bo bym dojazd ( PKP Trzebinia -> PKP Kraków -> uczelnia ) miał około 30 minut dłużej niż teraz w czasie remontów ronda ( około 1,5 godzin ) !! Jak tutaj Lucas napisał, ja też mogę się przejechać każdym autobusem w godzinach najmniejszego "ruchu", ale wnioskiem mogło by być że komunikacja nam nie jest potrzebna :) Radzę powtórzyć "badanie" w czasie roku akademickiego rano w stronę Krakowa lub popołudniu w stronę Chrzanowa i wtedy wyciągać jakiekolwiek wnioski. Oczywiście z reprezentatywną ilością. Połączenia z koleją na pewno by się przydały, ale jakby kupili lepsze to myślę iż odpływ ludzi by z pewnością by się zatrzymał, a może i by część powróciła.

lucas

Data dodania: 31.07.2010, 17:57

Kiedyś autobusem jeździło dużo ludzi, odkąd zaczęli likwidować kursy ludzie wolą kupować miesięczny bilet na minibus, który jeździ szybciej, dużo częściej i ma rozkład, który nie zmienia się z dnia na dzień. Jeszcze 2 lata temu autobusy jadące rano do Krakowa były wypełnione po brzegi, autobus jadący o 6 był zapchany, pozostałe poranne autobusy podobnie. Później ktoś w ZKKM wpadł na pomysł, aby zniechęcić pasażerów, zaczęło się więc zawieszanie kursów bez dużo wcześniejszego powiadomienia (ludzie kupowali miesięczny bilet, którym potem mogli tylko wyrzucić, bo autobus nagle zlikwidowano i nie było czym dostać się do pracy), nie wywieszano nowych rozkładów (po zawieszeniu kursów na przystankach przez 2 miesiące nie było aktualnego rozkładu jazdy). Poza tym pisze pani o kursie do Krakowa w południe, poza rokiem akademickim. Jeśli ktoś jedzie do pracy czy nawet na zajęcia korzysta najczęściej z porannych kursów, a wraca popołudniowymi. Wiec chyba oczywistą rzeczą jest taki stan rzeczy. Ten sam autobus wracający z Krakowa wiezie już komplet pasażerów. W powiecie mamy dużo kursów, gdzie autobusem jedzie zaledwie kilka osób, czy opłaca się je utrzymywać dla 4-6 osób?