Przelom.pl

Rynek bez siły przyciągania

  • Data dodania artykułu: 04.07.2012, 13:39, wyświetleń: 4123

Co tydzień, w sobotę, o tej samej porze, bywam na trzebińskim Rynku. Zieleń i kwiaty sprawiają, że jest tu naprawdę ładnie. Zaryzykuję. Ładniej niż w Chrzanowie. Co z tego, skoro ten piękny Rynek świeci pustką. Nawet teraz, latem.   

W minioną sobotę to puste centrum miasta pokazywano zagranicznym gościom. Zachwyceni dziełem odnowy, skonsumowali lody. Później nie mieli już na czym oka zawiesić, bo na Rynku kompletnie nic się nie działo, a trwały przecież Dni Trzebini. Bogaty program imprez ominął piękny Rynek szerokim łukiem, a jego największą atrakcja pozostaje ogródek piwny. Dlaczego zabrakło pomysłów na wieczorne spotkania w centrum miasta? Dlaczego nic się tutaj nie dzieje w letnie weekendy? Trzebińskie Centrum Kultury sprawuje pieczę nad wieloma zespołami artystycznymi. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że tym zespołom wystarczyłoby i chęci, i czasu, aby pojawiać się na Rynku w każdy wolny wakacyjny dzień. Na taki koncercik pewnie warto byłoby przyjechać z Gaja, Psar czy Młoszowej.

Jestem przekonana, że trzebińskiego Rynku nie ożywi ani ekspertyza dotycząca bezpieczeństwa zlecana właśnie przez starostę, ani ulokowanie na nim kolejnego banku. Rynek zacznie żyć, kiedy zacznie się na nim coś dziać i mieszkańcy to miejsce polubią, a przy okazji zobaczą co jeszcze można tu kupić. Na razie od czasów pamiętnego uroczystego otwarcia po rewitalizacji prawie nic się nie dzieje.

Będąc na Śląsku Opolskim rozmawiałam niedawno z uczestnikami trzeciego festynu w wiosce Osiny, liczącej 70 numerów. Opowiadali, że mieszkańcy tak pokochali tę imprezę, że tegoroczna musiała trwać dwa dni. Trzeciego dnia są tzw. „poprawiny”. Dla organizatorów. Sprawdziłam jak się bawią w Osinach na festynie. W sobotę, po północy, przed sceną w centrum wsi tańczyło kilkaset osób (mieszkańców i sąsiadów Osin). Młodzi i starzy. VIP-y z prominenckiego osiedla i mniej zamożni obywatele. Czysto, spokojnie. Było piwko i krupnioki. Żadnej policji. Nawet strażacy się nie przydali. I nikt się nie spieszył do domu.

I tak sobie myślę, dlaczego Rynek w Trzebini nie jest wciąż miejscem, które ludzie z jakiegoś powodu lubią jak Osiny swój festyn. 

Komentarze:

Alicja Molenda

Data dodania: 10.07.2012, 16:04

roofrider: o szanse na występ w Trzebini należy pytać w urzędzie miasta lub w TCK.

roofrider

Data dodania: 09.07.2012, 13:47

gramy ciężką muzykę metalową, jakie są szanse na występ ? (moglibyśmy zaprośić zaprzyjaźnione kapele i zrobić mały przegląd muzyki "ostrzejszej").

Alicja Molenda

Data dodania: 06.07.2012, 12:29

karmelku: Ciszą to można się delektować w lesie, w parku. Nie na rynku. Rynek to miejsce, na którym powinno toczyć się życie, a nie miejsce wypoczynku. Problem polega na tym, że na naszym rynku trzebińskim właściwie nikt się z nikim nie spotyka, bo nie ma ku temu okazji. Piwo to za mało. I dalej. Nie napisałam, że lubię wiejskie festyny. Napisałam, że podobają mi się inicjatywy mieszkańców. Także te związane z organizowaniem wiejskich festynów. Jedną z nich przybliżyłam. Nawiasem mówiąc zauważyła, że taka forma spędzania czasu ludziom się coraz bardziej podoba. I tym ze wsi, i tym z miasta. Cenię natomiast lokalne zespoły, bo ich istnienie to także przejaw lokalnych inicjatyw i w przeciwieństwie do pana nie traktuję ich występów jako "wrzasków". Nawiasem mówiąc, nie wiem czy ma Pan na myśli "wrzask" folkloru, czy np. "wrzask" zespołów młodzieżowych. Jedne i drugie zespoły (seniorskie i młodzieżowe)trzeba pokazywać. Nie tylko w zamkniętych pomieszczeniach wydzielonych domów kultury, jak to Pan sobie życzy, ale właśnie na rynku. Na pewno znajdzie się spora grupa ludzi, którzy będą je podziwiać.

karmelek

Data dodania: 06.07.2012, 11:52

Zarówno mnie,jak i wielu moim znajomym, podoba się właśnie taki rynek: spokojny, cichy - bez rozwrzeszczanych lokalnych zespołów (której niechaj sobie koncertują w Sokole), jak i występów KGW (mają swoje Domy Kultury). Proszę nie zarażać lokalnych władz swoim upodobaniem do krzykliwych festynów.Wielu mieszkańców po prostu nie znosi w ten sposób spędzać wolnego czasu. Dlaczego rynek ma być miejscem hałaśliwym, krzykliwym, tłumnym? Dziś jest to bardzo sympatyczne miejsce spotkań, gdzie można porozmawiać, a nawet podelektować się ciszą. Jeśli pani Redaktor tak lubi wiejskie festyny - to nie brak ich w sąsiednich sołectwach. Rozrywki pewnie tam Pani nie braknie - z permanentnymi poprawinami włącznie.