Przelom.pl

Po co ten związek?

  • Data dodania artykułu: 25.01.2012, 12:09, wyświetleń: 3858

W poprzednim numerze „Przełomu” zaciekawiła mnie publikacja na temat związku śmieciowego. Szczerze mówiąc przez czas jakiś myślałam, że Międzygminny Związek Chrzanowa, Trzebini i Libiąża Gospodarka Komunalna przestał istnieć, bo przez ostatnie lata nie wysyłał wielu sygnałów świadczących o swej prężnej działalności. Ale jednak wciąż jest!  

Istniejącą już 20 lat instytucję pamiętam z czasów budowy składowiska odpadów w Balinie i szerokich działań w zakresie edukacji ekologicznej, prowadzonej zresztą z udziałem „Przełomu”. Wraz z wybudowaniem składowiska i odejściem dowodzącego jego pracami Tadeusza Arkita w posły, aktywność związku mocno przygasła. Ożywiła się nieco w związku z budową kanalizacji z funduszu Spójności, ale ciężar inwestycji leżał po stronie RPWiK, więc były to dla związku działania czysto formalne. 

Obecny następca Arkita w związku, Przemysław Deda, przyznał otwarcie, że oczekuje na nowe zadania w perspektywie wdrażania ustawy śmieciowej i tłumaczy, że jego działalność skupia się obecnie na edukacji ekologicznej, nadzorowaniu działalności RPWiK i doglądaniu działalności ZGOK w Balinie, cokolwiek miałoby to znaczyć. Bo budowy obiecanej sortowni i kompostowni wyegzekwować się dotąd nie udało. 

Przypominam sobie, że podobnie trwał przed laty inny związek międzygminny, zajmujący się nadzorowaniem przedsiębiorstwa dostarczającego ciepło, czyli PEC-u. I pytaliśmy wówczas publicznie na łamach, po co nam ten związek? Podobne pytania odważyli się również zadać szefowie PEC, bo najwyraźniej im przeszkadzał. I wreszcie okazało się, że po nic. Związek ciepłowniczy przestał istnieć.

Zastanawiam się, czy gminy członkowskie związku śmieciowego naprawdę stać na fundowanie związkowi śmieciowemu luksusu oczekiwania na dalsze poważniejsze wyzwania. A luksus ten kosztuje rocznie prawie pół miliona złotych. Zastanawiam się, dlaczego na przykład w oczekiwaniu na realizację ustawy śmieciowej nie zleciły mu choćby zajęcia się sprawą dotacji do przyłączy kanalizacyjnych dla mieszkańców. Wszakże wiadomo, że nadzorowany przez związek RPWiK, jako beneficjent unijnej dotacji do kanalizacji, alarmuje o problemach z wyegzekwowaniem tego obowiązku od mieszkańców. W sąsiednim Jaworznie o dotacje i pożyczki z kasy gminnej i NFOŚ na przyłącza walczy i urząd miasta, i tamtejszy RPWiK. My mamy jeszcze związek międzygminny, który czeka na nowe zadania, a z dotacjami idzie gminom jak po grudzie. I nikomu specjalnie nie zależy, aby związkowcy się nie nudzili. 

Komentarze:

FELEK M+2

Data dodania: 30.01.2012, 21:39

Związki międzygminne to twory dajace cieple, dobrze platne posadki ludziom z dobrymi kontaktami. Kolejne wladze samorzadowe mają świadomość zbędnego balastu, jednak przy próbach (?)likwidacji trafiają na syndrom zasiedzenia, lub w analogii 'praw nabytych',co nie jest do ruszenia na przykladzie <uprzywilejowanych> grup zawodowych.