Przelom.pl

Niekończąca się historia “jeziorka”

  • Data dodania artykułu: 21.01.2011, 18:46, wyświetleń: 5041

Odpompowywanie wody z wypełnionego silnie zasadową cieczą wyrobiska ZSO Górka SA, kosztowało już 26 milionów złotych i nie rozwiązało problemu. Na dokończenie rekultywacji kamieniołomu dawnej cementowni potrzeba jeszcze 36 mln zł. Kto za to zapłaci? Kto i kiedy pieszczotliwie nazwał zbiornik “jeziorkiem?

 

Wspomniane 26 milionów złotych pochodziło z budżetu państwa. Te przelane miliony pozwoliły zażegnać niebezpieczeństwo wystąpienia z brzegów wód wypełniających wyrobisko. Dzięki odpompowaniu, ich poziom obniżył się o 12 m. Aby nie gromadziły się nadal, konieczny jest stały, grawitacyjny zrzut do potoku Ropa. Tę operację finansuje dziś gmina. Rocznie kosztuje ona podatników 50 tys. zł. Gmina ponosi też koszty koszty monitoringu obiektu, zawartości pH w wodzie i koszty nadzoru nad “jeziorkiem” sprawowanego przez gminnych urzędników.

 

Dobre ręce

Dlaczego gmina zajmuje się tym problemem skoro to spadek po państwowej firmie jaką były ZSO Górka SA? Powodów jest kilka. Pierwszy taki, że urzędnikom w gminie nie podobał się przygotowany 10 lat temu projekt rekultywacji zbiornika opracowany przez likwidatora zakładu Witosława Sobieraja (wiązanie alkalicznej cieczy pyłami dymnicowymi). Likwidator przed odejściem był do opracowania takiego dokumentu zobowiązany. Słysząc weto, został z obowiązku myślenia o przyszłości zwolniony, ale zawsze marzył o tym, aby “jeziorko oddać w dobre ręce”. To jemy zawdzięczamy pieszczotliwą nazwę wyrobiska, które już wtedy wypełniało się wodą. “Dobre ręce” były zaś rękami Adama Adamczyka. Ale po kolei.

Likwidację zakładu zakończono. Opiekę nad należącym w większości do skarbu państwa terenem poprzemysłowym formalnie przejął starosta. Raczkujący przed 10 lat samorząd powiatowy nie przywiązywał jednak wagi do narastającego problemu. Gdy woda zaczęła występować z brzegów jeziorka, dowodzenie przejął wspomniany burmistrz Trzebini Adam Adamczyk, sprawę dalszych jego losów traktując ambicjonalnie. Wziął “jeziorko” od starosty w użyczenie na 30 lat i rozpoczął niekończące się pielgrzymki do Warszawy w celu pozyskania pieniędzy na likwidacje tej ekologicznej bomby. Starania Adamczyka i tzw. lobbystów zakończyły się pozyskaniem w sumie 26 milionów złotych. Te pieniądze poszły na odpompowanie wody, która w 2000 roku wystąpiła z brzegów.

 

Zmiana dobrych rąk

Kiedy pod koniec ub. roku Adamczyk oddawał swój urząd Stanisławowi Szczurkowi, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska kończył rozstrzyganie przetargu na określenie dalszych sposobów rekultywacji wyrobiska Górki. Szczurek deklarował, że dalsze prace to sprawa ważna.

Dziś wiadomo, że NFOŚ wybrał jedną z czterech koncepcji. Prawdopodobnie najtańszą. Zakłada ona szczelne odizolowanie odpadów po produkcji wodorotlenku glinu od wód opadowych oraz bijących w obrębie wyrobiska źródeł. Ta operacja ma spowodować, że odpady zalegające na dnie zbiornika nie będą się już mieszać z wodą nadając jej żrących właściwości. Wszystko to miałoby kosztować 36 mln zł.

I o ile ciężar kosztów odpompowania wody (26 mln zł) poniosło państwo, to ani ono, ani jego instytucje (NFOŚiGW, WFOŚ) nie kwapią sie do tego, aby finansować dalsze prace.

Gospodarz terenu, a jest nim obecnie na mocy użyczenia gmina, chcąc dalej pilotować rekultywację, musi w trybie pilnym (do 14 lutego) złożyć wniosek do europejskiego funduszu Spójności o dotację. Warunkiem jednak do ubiegania się o te pieniądze jest deklaracja wniesienia wkładu własnego. Chodzi o 6,6 mln zł. Jeśli gmina zadeklaruje udział finansowy, Fundusz może dołożyć 29,4 mln zł. Może, bo dotacja to nic pewnego. Wszak wnioski w konkursach podlegają ocenie i niekoniecznie muszą być akceptowalne.

 

Ręce zagłosują

Wydawałoby się, że cel uświęca środki, ale gmina ma problem z wysupłaniem potrzebnej kwoty. Radni mają zaś tydzień czasu, aby upoważnić burmistrza w drodze uchwały do wydania takiej kwoty. Mogą powiedzieć “nie”. Oznaczałoby to bezterminowe odłożenie tematu.

Powyższa decyzja będzie niewątpliwie pierwszą próba sił i opinii w nowej trzebińskiej radzie, bo zdania na temat celowości dalszego finansowania rekultywacji górkowskiego kamieniołomu są na razie mocno podzielone. Wszyscy dotychczasowi radni wspierali przecież politykę poprzedniego burmistrza w tej kwestii

Urzędujący burmistrz Stanisław Szczurek też nie wygląda na zdecydowanego. I choć tłumaczy, że teren nie jest gminny, a w dodatku są problemy z dogadaniem się z właścicielem 1 ha gruntu, który jest objęty rekultywacją (podobno cena wykupu tego terenu dyktowana przez właściciela rośnie-przyp. aut), to doskonale wie, że rezygnacja z definitywnego rozwiązania problemu “Górki” może się kiedyś zemścić, i że wieczne odpompowywanie wody to prowizorka. A te ponoc trwają długo.

Przyzwolenie rady miasta na kontynuowanie starań o blisko 30 milionową dotację i na wydanie 6,6 mln zł z budżetu gminy, choć nie da żadnej gwarancji, że Fundusz Spójności tej dotacji udzieli, będzie jednakże sygnałem, że Trzebinia tematu nie odpuszcza.

I kto teraz odpowie, które rozwiązanie wybrać?

Komentarze:

FELEK M+2

Data dodania: 24.02.2011, 11:57

"Jeziorko" jako temat wciąga mnie przez sentyment, kiedyś jako pracownik ZSO kilkakrotnie przeszedłem po dnie obu wyrobisk i sztolni.Ciekawe czym kierowała się Rada Mędrców odrzucając projekt likwidatora zakładu,czy byly to opinie hydrologow i geologów o ewentualnym zagrożeniu dla środowiska i mieszkańców w przypadku zasypania wyrobiska?.Zadajmy pytanie expertom czym grozi zasypanie wyrobiska odpadami np.komunalnymi.To ze wybiły żródełka i wody przybywa jest oczywistym dążeniem przyrody do wypełniania pustki. Krzysio-projekt dąży do rozwiązania problemu ale DEFINITYWNIE go nie rozwiaże. A dodatkowym problemem, jak pisze Autorka bloga jest prywatna wlasność części terenu. Rzeczywiście jest to > niekończąca się < historia.

FELEK M+2

Data dodania: 03.02.2011, 20:17

Dodam retoryczne pytanie-czy od nowa będziemy klepać temat jeziorka.Jestem wpawdzie krotko w tym doborowym towarzystwie,ale z grubsza temat znam.Zajrzyjmy na stronę BIP-u czy włodarze mają zamiary podjąć temat.

FELEK M+2

Data dodania: 03.02.2011, 19:56

Koncepcja przykrycia osadow folią jako forma izolacji jest tanim zartem.Na pewno istnieją opracowania dające lepszy skutek lecz nie realne ze wzgledu na koszty.Jedynym wyjściem jest powrót do koncepcji p.Sobieraja.Cenimy wiedzę naukowców,lecz im droższe opracowania tym mniej realne wpraktyce.Ewentualnie doszczelnić "plombę"i do roboty panowie.

asusrp6

Data dodania: 24.01.2011, 23:50

Teraz to już jest musztarda po obiedzie, Witek pozbył się "bomby ekologicznej". Zakład upadł a problem pozostał, tylko pogratulować.

Alicja Molenda

Data dodania: 24.01.2011, 13:52

asusrp6: znam te wszystkie dawne stanowiska i ambicjonalne gierki. Jeśli gmina zrezygnuje teraz z pilotowania tego tematu, znajdziemy się w punkcie wyjścia. Jeśli nie zrezygnuje, to i tak nie mamy pewności, że wskazana przez NFOŚ koncepcja (najtańsza)zamknie temat raz na zawsze. Pat w myśleniu. Zrzut grawitacyjny wody niby daje samorządowi gminnemu spokój sumienia, ale kto będzie go finansował, gdy burmistrz zwróci teren skarbowi państwa? Chodzi o 50 tys. zł rocznie plus koszty monitoringu. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że ochoczo uczyni to starosta. Tez pewnie zechce się bronić przed wydatkami i odpowiedzialnością. Ryzyko spychotechniki trochę mnie niepokoi. Panie Krzysztofie: wszystko w rękach radnych. Wybieram się obserwować ten proces decyzyjny. Ciekawi mnie, czy stać ich będzie na zasięgnięcie opinii jakiegoś zewnętrznego eksperta czy zaufają tylko sobie.

asusrp6

Data dodania: 23.01.2011, 12:30

Skoro jak Pani napisała: "urzędnikom w gminie nie podobał się przygotowany 10 lat temu projekt rekultywacji zbiornika opracowany przez likwidatora zakładu Witosława Sobieraja (wiązanie alkalicznej cieczy pyłami dymnicowymi" Dlaczego ci sami urzędnicy nie zrobili nic żeby "Witek" opracował inny plan zgodny z oczekiwaniami gminy? Gmina sama siebie zrobiła w bambuko, ktoś był nieudolny. Sobieraj robił co chciał, cytata z Dziennika Polskiego: "Witosław Sobieraj, likwidator ZSO "Górka", uzależnił przekazanie 35 tys. zł na rozpoczęcie zrzutu wody ze zbiornika od przejęcia od niego obowiązków wynikających z przeprowadzenia rekultywacji terenu zakładów. Nadal brakuje jeszcze decyzji w tej sprawie samorządu trzebińskiego. Starosta chrzanowski, Andrzej Saługa, zadeklarował, że jeśli trzebiński samorząd nie zajmie się rekultywacją zbiornika ze skażonymi ściekami Zakładów Surowców Ogniotrwałych "Górka" w Trzebini, to on przejmie ten obowiązek" I co Pani na to? Adamczyk odszedł, przyszedł nowy Burmistrz, przyjdzie następny ... A świstak zawija te sreberka i zawija ....

Krzysio

Data dodania: 21.01.2011, 22:45

Pani Alicjo. problem jest i myślę iz nie można go zamiatać pod dywan powiatowy. Tam tylko poleży następne lata i pewnie wróci jak bumerang gdy znów poziom niebezpiecznie się podniesie. Te 6,6 mln to bardzo duża kwota ale ja uważam iż powinno się zagłosować za wydaniem tych pieniążków przez gminę. Wcześniej upewniłbym się tylko czy owa koncepcja rozwiązania problemu to definitywnie projekt dążący do zakończenia problemu z tym miejscem. Jeśli by zaś potem znów trzeba było walczyć o następne projekty.